W pierwszej topce ever przedstawię wam dziesięć naprawdę dobrych stoner rockowych kawałków, które moim zdaniem zasługują na większą uwagę. Na początku jednak chciałbym was nieco wprowadzić w temat, bo nie jest to raczej termin szczególnie u nas popularny. Kiedy myślę stoner rock przed oczami mam południowy zachód USA, Brykę z V8, niekończące się dwupasmowe drogi, pustynię, kaktusy, słoneczko i dym z palonej śmiesznej zakazanej roślinki. Jednakże gatunek ten wyewoluował tak, że nie wszystko pachnie powyższym. Dlatego ja skupię się bardziej na swoich ideałach, które i tak zahaczają o większość stylistyk tej tradycji. Zatem zapnijcie pasy, szejdsy na oczy, lufa do ust i jazda!
1000mods - Vidage
z Super Van Vacation (2011)
z Super Van Vacation (2011)
Już na samym początku pragnę wam przedstawić jedną z moich największych perełek. To jeden z tych kawałków, które kocha się od samego początku. Ma w sobie wszystko to co kocham. Prostą strukturę, chwytliwą przyjemną melodię i moc, która płynie i cieszy moje uszy, a wokal to prostu poezja. Wejście mocnych gitar poprzedzające budujące bębny w 3:16 to instant eargasm.
Queens of the Stone Age - How to Handle a Rope
z Queens Of The Stone Age (1998)
z Queens Of The Stone Age (1998)
Pierwsze zakłócenia, pisk i naprawdę brudna gitara grająca riff kończony bendem. Dodajmy do tego równie brudną sekcję i mamy mieszankę, która nie miała prawa nie wypalić. Ten kawałek ma w sobie prostą, ale potężną moc i dla mnie to jeden z najlepszych tworów grupy.
Monster Magnet - Negasonic Teenage Warhead
z Dopes to Infinity (1995)
z Dopes to Infinity (1995)
Lubię ich za klimat, a wybór tego kawałka spośród kilku perełek nie był dla mnie oczywisty.
Jednak gdy wsłuchamy się w intro przechodzące w czystą rockową moc to wszystko staje się jasne. Wokal Dave'a nie pozostawia złudzeń moi mili. To jest właśnie stoner rock. To jest właśnie wolność!
Jednak gdy wsłuchamy się w intro przechodzące w czystą rockową moc to wszystko staje się jasne. Wokal Dave'a nie pozostawia złudzeń moi mili. To jest właśnie stoner rock. To jest właśnie wolność!
Kyuss - Gardenia
z Welcome To Sky Valley (1994)
z Welcome To Sky Valley (1994)
Świetny otwieracz gdy chcemy zacząć zieloną sesję. Hipnotyzująca psychodeliczna gitara i wokal Johna Garcii tworzą niepowtarzalny klimat, nie starzejąc się ani trochę i będąc wciąż obowiązkową pozycją dla osób, które chcą znać klasykę gatunku. Platynowa lufka dla Kyuss! (kajas nie kjus)
Electric Wizard - Funeralopolis
z Dopethrone (2000)
z Dopethrone (2000)
Panie i panowie wkraczamy do świata ekstazy niesamowicie ciężkiego przesteru i ściany dźwięku, która koi nasze uszy gdy jesteśmy upaleni. Usiądź wygodnie, zrelaksuj się i daj się ponieść bezlitosnej, potężnej hipnozie stoner doomu, który serwuje nam Elektryczny Czarodziej. Statuetka Złotego Demona za to uniesienie.
Fu Manchu - California Crossing
z California Crossing (2001)
z California Crossing (2001)
Zmieniamy nieco klimat i przenosimy się do słonecznej Kalifornii, gdzie prawie nigdy nie padał deszcz... Chłopaki z Fu Manchu jak mało kto wiedzą co to melodyjne granie z jajem i klimatem ich okolic, który wylewa się z prawie każdej płyty. Bierz deskę pod pachę i śmigaj łapać fale, albo wsiądź do swojego Pontiaca Hemi Cuda i pędź 100 mil na godzinę jak California Crossing ze swoim świetnym groovem. Nagroda Złotego Tłoka w pełni zasłużona.
Unida - Red
z The Best of Whayne Gro EP (1999)
z The Best of Whayne Gro EP (1999)
John Garcia i świetny riff. Czy naprawdę muszę dodawać coś więcej? Ok. Dodam świetny bas, bębny i brzmienie kompozycji, która aż się prosi o puszczenie podczas jazdy samochodem.
Złoty krzak marihuany za to dzieło.
Złoty krzak marihuany za to dzieło.
Gonzalez - Dusted
z Gonzalez (2004)
z Gonzalez (2004)
Jedno z najświeższych odkryć. Zakochałem się w tym traku od pierwszego przesłuchania. Potęga gry i brzmienia tego zespołu przewodzi mi na myśl kolejny stary amerykański samochód z ogromnym silnikiem, którego kierowca wciska pedał gazu do samego końca i nie odpuszcza, zdzierając opony i wypluwając masę dymu z rury wydechowej.
Coś pięknego. Złote bongo dla tych panów.
Coś pięknego. Złote bongo dla tych panów.
Blind Dog - Iron Cage
z Captain Dog Rides Again (2003)
z Captain Dog Rides Again (2003)
Kocham takie riffy. Po prostu. Nie ma nic lepszego od tej pompująco-pędzącej energii, którą serwuje nam Blind Dog. Chłopaki grają naprawdę dobrze i idealnie wpasowują się w moje ramy i śmiało mogę im przyznać złotego kaktusa.
Slo Burn - July
z Amusing The Amazing (1997)
z Amusing The Amazing (1997)
Bębny, bębny, flażolety... JEB!! Moc, siła, piach, John Garcia - drań zrobił to po raz kolejny. Co tu się rozpisywać. Wyciągane "July" brzmi po prostu pięknie i zasługuje na stonerowego oscara.
That's all folks!
Fin
Fin
KCR

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz