sobota, 22 marca 2014

The Good Stuff: 10 house'owych klasyków od 90s do 00s

Tą dyszkę skupiam w 100% na muzykę popularną, której jakość na przestrzeni lat moich obserwacji dramatycznie spada. Strasznie ubolewam nad poziomem obecnej muzyki rozrywkowej, którą puszcza się w klubach. Rzeczy, których miałem nieprzyjemność słuchać, były totalnie pozbawione dobrych fundamentów tego gatunku. To hańba dla pierwszych, którzy tworzyli tą muzykę z pasją i duszą. Podgatunków jest cała masa, dlatego ja skupię się bardziej na kawałkach, które rządziły 90sami i 00sami oraz są bliskie mojemu sercu. Numery, które wam zaprezentuję to prawdziwe perełki, które grano kiedyś w klubach i ludzie NAPRAWDĘ do tego tańczyli i bawili się dobrze. Wierzcie mi. Tak było. #potwierdzone_info


Modjo - Chillin'
Modjo (2001)
Duet Modjo swoim debiutanckim ( i niestety jedynym ) krążkiem podbili serca.
Chillin' to mój absolutny faworyt i jeden z najprzyjemniejszych, najbardziej bujających czilujących traków
jakie kiedykolwiek powstały. Na płycie znajduje się również jeszcze jeden klasyk "Lady (Hear Me Tonight)" co dodatkowo świadczy o kapitalnym poziomie ich muzyki.
Bob Marley Vs. Funkstar De Luxe - Sun Is Shining
(1999)
Funkstar De Luxe stworzył NAJLEPSZY KAWAŁEK HOUSE'OWY EVER. Kropka.
Ten numer towarzyszy mi już ponad 10 lat i rozpoczynam nim praktycznie KAŻDY słoneczny dzień. Więc możecie sobie tylko wyobrazić ile razy puszczany był ten utwór. Wszystko się zgadza, co tu więcej pisać :)
Stardust - Music sounds better with you
(1998)
Ciężko opisać słowami moją miłość do tego utworu. Dlatego zostawiam was z nim, abyście sami się wsłuchali w jego piękno. Grzech nie znać, a jeszcze większy... nie lubić. Gimbaza Ci, którzy nie znali, mieli okazję poznać ten numer dzięki GTA V, i chwała Rockstarowi za ten wybór.
Michael Gray - The Weekend
(2004)
Nie zapomnę tego fajnego uczucia, kiedy w poniedziałek na kanałach muzycznych (gdzie była jeszcze muzyka)
był grany The Weekend. Będąc małym gówniarzem młodym chłopcem bansowałem do tego leżąc sobie na kanapie, myślami pędząc do łikendu.
Daft Punk - Revolution 909
Homework (1997)
Tak tak to Ci od "Get Lucky". Pomidor. Gimbaza Niektórzy mogą nie kojarzyć, że duet na debiutanckim krążku grał klasyczny francuski pomidor hałs i to najwyższych lotów. Pomidor Revolution 909 to wielbiony przeze mnie pomidor track z ich debiutu, aczkolwiek ja zawsze wolałem pomidor Discovery (2001)
Kid Crème - Austin's Groove(2001)
Fatboy Slim pomógł spopularyzować ten kawałek. I naturalnie go rozumiem, bo Kid Creme zrobił coś totalnie w jego stylu. Poza tym jest jednym z moich ulubionych DJów, którzy mają w swoich miksach "to coś". Świetny groove, bardzo dobre brzmienie i bardzo dobre czasy.

St Germain - Sure Thing
Tourist (2000)
Pan Ludovic zgrabnie pomieszał żywe jazzujące instrumenty, z pulsującym basem i stworzył czilałt na maksa. (rewelacyjny kawałek) Absolutny klasyk, biorąc pod uwagę, że nie jest to super znany producent.
Jerry Ropero - Coracao
(2004)
Idealny utwór na imprezę na plaży. Tak napisał jakiś internauta i nie mogę się z nim nie zgodzić. Uśmiech na twarzy i radość - kto tego nie doświadcza podczas słuchania jest metalem smutnym człowiekiem.
Max Graham Vs. Yes - Owner Of A Lonely Heart(2005)
Remiks klasyka grupy Yes. Nie rujnuje w żaden sposób oryginału jak masa obecnych przeróbek starych hitów, a dodaje masę smaku i fajne dupeczki dziewoje do klipu :D
Jakby to powiedział jakiś brytol: SUCH A CHOON!
Moloko - Sing It Back
I Am Not A Doctor (1998)
Sztos, klasyk, rewelacja, potęga funku gitar i pozytywny nastrój. Moloko nie można nie znać. To tyle.
Naprawdę.
Wszystko.
Cała dyszka. Podobało się? Musiało. See Sharp to blog dla ludzi lubiących muzykę, a nie płaczących, że wszystko jest słabe.
Sio sio wracaj do swoich zajęć :)
KCR

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz