czwartek, 13 listopada 2014

Recenzja: Booze & Glory - Trouble Free (2011)

 Z czym przeciętnemu Januszowi Kowalskiemu kojarzyć się mogą skinheadzi? Z miejsca pewnie wymienione zostałyby określenia "bandyta", "chuligan", a i znalazłoby się miejsce na słowo "faszysta". Jak to w takich przypadkach na ogół bywa, rzeczywistość przedstawia również jasną stronę łysej glacy - świat pasji, prostych acz słusznych zasad, i zabawy, co niesie ze sobą Oi - apolityczny street punk. W dzisiejszej recenzji jedni ze współczesnych przedstawicieli tego nurtu. Piwko w dłoń, i ruszamy, oi oi!







  Gorzała i Chwała - nazwa idealnie pasuje do zespołu skinheadowego. Na płycie Trouble Free znajdziemy 16 kawałków. Od razu ruszamy z kopyta - Our Passion od razu wkręca nas w punkowy klimat. Nie ma sensu wmawiać sobie, że będziemy szukać tu wyszukanych partii czy oceniać barwę głosu wokalisty - liczy się jebnięcie. Tego tutaj nie brakuje, płyta nie przymula, choć tempo czasem jest aż nadto jednostajne. Teksty w lwiej części opisują życie skinów - jest tu demonstracja buntu wobec władz i społeczeństwa (Always Left Behind, Online Generation, Cyber Warrior - dwa ostatnie szczególnie krytykują czasy, w których młodzież zamiast haratnąć w gałę, ślęczy przed facebookiem czy innym tam instaszajsem), pasja i miłość do futbolu (Come on You Irons - kawałek dedykowany klubowi West Ham United) ciężka praca klasy robotniczej (Swinging Hammers), a i znalazło się miejsce na punkową "balladę" (My Girl) czy również na covery (Alex Go).

  Techniczne płyta prosta jak zasady ulicy: riffy wpadające w ucho, wspomniane już tempo "na jedno kopyto", dosyć garażowe brzmienie. Nikt tu nie będzie kręcił nosem, ulicznej muzyce do twarzy z uliczną jakością. Krążka jednak słucha się bardzo przyjemnie, idealnie nadaje się do prawilnej popijawy, pubu czy męskiej debaty przed meczem (nie mylić z kiszonką wuja Stefana ze szwagrem w kultowych spodniach "BOMBER").

  Jak zachęcić kogoś nie słuchającego na co dzień punka do Trouble Free? Polecam płytę jako sposób na poprawę humoru i nie zajmujący głowy, prosty, szybki, acz bardzo konkretny zastrzyk energii. Oceniając całokształt mamy kawał solidnego punka, przestaje mnie dziwić liczba 3,5 miliona wyświetleń jednego z klipów kapeli na YouTube. Tym razem popularność skądinąd niszowej muzyki jest uzasadniona.


7/10

col. Radke

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz